Dolnośląscy pszczelarze, w tym także ci z Otmuchowa, borykają się ostatnio z problemem masowego pomoru wśród swoich pasiek. W niektórych z nich zniszczenia są na tyle poważne, że z niemal 150 rodzin pszczół, przy życiu pozostało zaledwie kilkanaście. W niektórych przypadkach pszczoły nie zginęły, natomiast wiedzione instynktem odleciały w nieznanym kierunku, uciekając przed zagrożeniem. Według większości pszczelarzy kataklizm spowodować mogły opryski pól kukurydzy, ale jest to wersja trudna do udowodnienia, czego wymaga firma ubezpieczeniowa. Gmina Otmuchów powołała nawet specjalną komisję, która po przeprowadzeniu wizji lokalnej jako przyczynę pomoru wskazała kilka przyczyn, wśród których znalazły się między innymi zaniedbania ze strony samych właścicieli pasiek. Wypłatę odszkodowań może utrudnić także brak badań laboratoryjnych na padłych owadach.